Wywiad IPP: Joanna Dukiewicz – Coraz więcej Polaków szuka pomocy u specjalistów

Wywiad IPP: Joanna Dukiewicz – Coraz więcej Polaków szuka pomocy u specjalistów

Kuba Machowina: Jak ocenia Pani kondycję psychiczną Polaków? Czy wielu ludzi szuka dziś pomocy u specjalisty?

Joanna Dukiewicz: Sytuacja jest zła i niestety z roku na rok się pogarsza. Pokazują to chociażby dane ZUS: w ciągu ostatnich lat liczba zwolnień z powodu zaburzeń psychicznych wzrosła o ponad 70%.

Liczba prób samobójczych rośnie z roku na rok, nabardziej dynamicznie wsród młodzieży.

Jeste wiele czynników, które na tę sytuacje wpływają. Wśród nich można wymienić lęk o przyszłość, brak stabilizacji, pogarszającą się jakość kontaktów międzludzkich, hejt w internecie. Spory udział ma w tym sprzyjająca podziałom i idącej za nimi wzajemnej niechęci i agresji sytuacja w kraju. Na przykład po aktach przemocy na Marszu Równości w Białymstoku bardzo wiele osób nieheteronormatywnych zgłosiło się do psychiatrów i psychoterpeutów ze znacznym pogorszeniem stanu psychicznego, z objawami lęku, depresji, napadami paniki, ale również myślami i próbami samobójczymi.

KM: Czy wśród Polaków wzrosła świadomość odnośnie zdrowia psychicznego? Czy wizyta u psychiatry czy psychoterapeuty przestała być tematem tabu bądź powodem do wstydu?

JD: Świadomość z pewnością wzrosła. Coraz więcej osób szuka pomocy u specjalisty, otwarcie rozmawia o tym z bliskimi. Ten trend cieszy, bo samotne borykanie się z problememi jest dużo trudniejsze. Z profesjonalnej pomocy nadal częściej korzystaja kobiety, co jednak nie oznacza, że częsciej ciepią na zaburzenia psychiczne. Mężczyźni mają zwykle mniejszą świadomość swoich przeżyć, uczuć i cierpienia. Zamiast poszukać pomocy rozładowują frustrację i ciepienie w działaniu, na przykład uciekając w pracę po godzinach, używki, lub stosując przemoc, co oddala ich od zrozumienia natury problemu i rodzi kolejne. Tu jednak obserwuję pozytywny trend: do gabinetów psychoterapeutycznych trafia coraz więcej mężczyzn. Pojawiła się przestrzeń do tego, żeby postrzegać sięganie po profesjonalną pomoc jako przejaw siły, dojrzałości i odpowiedzialności.

Problemem jest dostepność tych usług. A raczej jej brak. Psychiatria dzieci i młodzieży jest w dramatycznym stanie, zamykają się kolejne oddziały szpitalne, brakuje lekarzy. Czas oczekiwania na terapię w ramach NFZ w Warszawie wynosi około roku! W innych miastach jest podobnie. Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego nie przyniósł pożądanych efektów, na ochronę zdrowia psychicznego wciąż brakuje pieniędzy. Brakuje lekarzy, pielęgniarek psychiatrycznych, terapeutów chętnych żeby pracować wiele godzin dziennie za wynagrodzenie, które jest więcej niż nieadekwatne do oczekiwanego wykształcenia i poziomu obciążenia związanego z tą pracą.

KM: Ludzie młodzi czy starsi – kto częściej zgłasza się po pomoc do lekarza /psychoterapuety/specjalisty?

JD: Zdecydowanie są to ludzie młodzi. Najczęściej około 30-40 lat. Ale też młodsi. Mniej jest osób 60+. Szkoda, bo psychoterapia może pomóc osobie w każdym wieku. Osoby starsze częściej kierują się stereotypami i uprzedzeniami w obszarze zdrowia psychicznego. Jako pokolenie powojenne byli wychowywani przez rodziców, którzy na własne oczy widzieli koszmar wojny. Fakt posiadania dachu nad głową i butów na zimę definiował jakość życia. Mało było w tych domach przestrzeni dla zajmowania się uczuciami i kondycją psychiczną, w efekcie czego cierpienie, to dla tych osób „użalanie się nad sobą”, a remedium na problemy jest „wzięcie się w garść”. To bardzo smutne, ale takie osoby, nawet mimo wielkiego cierpienia, rzadko trafiają do specjalisty.

KM: Depresja – jak wielu Polaków się z nią zmaga?. Czy stała się ona chorobą cywilizacyjną? Jak odróżnić ją od zwykłego przemęczenia bądź po prostu gorszych dni, jakie każdemu przecież się zdarzają?

JD: „Gorsze dni” mają to do siebie, że mijają. Inaczej jest, jeśli stan obniżonego nastroju trwa dłużej niż kilka dni, do tego dochodzą inne objawy, jak zmęczenie, problemy ze snem (bezsseność, lub odwrotnie, najchętniej spalibyśmy kilkanaście godzin i wcale nie wychodzili z łóżka), zmiana apetytu, problemy z koncentracją, gdy rzeczy, które kiedyś sprawiały przyjemność przestają cieszyć i unikamy kontaktów z rodzina i przyjaciółmi. To jest moment kiedy należy udać się do specjalisty.

Nie zawsze jest to jednoznaczne z diagnozą depresji. Może chodzić o zaburzenia lękowo-depresyjne, lub zaburzenia adaptacyjne (czyli takie, które powstają pod wpływem silnego stresu, trudnej sytuacji życiowej) Dlatego warto zasięgnąć porady specjalisty jak pomóc sobie w tej sytuacji.

KM: Czy wielu Polaków cierpi na stany lękowe i napady paniki? To częste zjawisko wśród Pani pacjentów?

JD: Bardzo częste. Lęk jest objawem wystepującym w wiekszości zaburzeń psychicznych. Występuje zarówno w zaburzeniach afektywnych (depresji), zaburzeniach wieku podeszłego, zaburzeniach osobowości, jak i w psychozach schizofrenicznych. Osobną grupą zaburzeń są zaburzenia lękowe. W tej grupie znajdują się wszelkie fobie (klaustrofobia, arachnofobia, fobia społeczna), zaurzenia obsesyjno-kompulsywne (np. odczuwanie przymusu częstego mycia rąk, lub wykonywania innych czynności), zespół stresu pourazowego, napady leku panicznego i wspomniane już wcześniej zaburzenia adaptacyjne. Lęk jest zjawiskiem powszechnym i sam w sobie nie jest niepokojący. Wręcz przeciwnie, spełnia w naszym życiu ważne funkcję (np. ochronną, motywującą do działania, poznawania, rozwoju). Problem pojawia się wtedy, gdy lęk zaczyna być nadmiarowy i zamiast nam służyć, utrudnia codzienne funkcjonowanie. Wtedy własnie mówimy o zaburzeniach lekowych, które warto skonsultować ze specjalistą.

KM: Czy sądzi Pani, że kwestia zdrowia psychicznego powinna być bardziej poruszana w szkołach? Może jakis specjalny program lub warsztaty dla uczniów jak postępować w razie własnych problemów lub jak umiejętnie traktować ludzi, którzy doświadczają problemów natury psychicznej?

JD: Zdecydowanie tak! Po pierwsze marzy mi się sytuacja, w której wyeliminowane z języka potocznego zostaną sformuowania takie jak: „schizofrenia” – na określenie rozszczepienia, czy dwoistości jakiejś sytuacji. Nasz codzienny język jest naszpikowany takimi dyskryminującymi stwierdzeniami. Przede wszystkim nadal istnieje powszechne przekonanie, bardzo błędne i krzywdzące, o związku między chorobą psychiczną a agresją. Niezrozumiała dla mnie zupełnie skłonność do wiązania brutalnych przestepstw z chorobą psychiczną. Stygmatyzacja osób cierpiących z powodu zaburzeń psychicznych jest w Polsce ogromna. Edukacja w tym obszarze jest niezbędna. Według danych WHO jedna na cztery osoby na świecie w pewnym momencie swojego życia doświadczy zaburzeń natury psychicznej. Warto pamietać, że może to spotkać każdego z nas.

Druga strona medalu to konieczność wsparcia dzieci i młodzieży w rozpoznawaniu niepokojących sygnałów dotyczących ich własnego samopoczucia, danie im narzędzi i wskazówek do tego kiedy i gdzie szukać pomocy. Jak rozmawiać o uczuciach, lękach, niepokojach z rówieśnikami i dorosłymi. Co zrobić, kiedy rodzice i koledzy zawiodą. Taka edukacja mogłaby zapobiec wielu dramatom.

KM: Czy jesteśmy świadkami pewnego boomu na psychoterapeutów w Polsce? Na “Zachodzie” to wręcz modne kłaść się na kozetkę i zwierzać się swojemu zaufanemu terapeucie.

JD: Z pewnością tendencja jest wzrostowa. Nie nazwałabym tego jednak modą, a wzrostem świadomości. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że „weź sie w garść” i „głowa do góry” nie wystarczą, żeby poradzić sobie z trudną sytuacją i zamiast się poddać aktywnie szukają pomocy, zeby poprawic jakość swojego życia.

Problem polega na tym, że ta pomoc nie jest dostępna dla wszystkich. Sesja w prywatnym gabinecie to koszt mniej więcej 120-160 PLN za sesję. Terapeuta może pozwolić sobie wtedy na luksus pracy z 5-6 osobami dziennie, w porównaniu do nawet kilkunastu sesji dziennie, jak dzieje się wsród terapeutów pracujących w dużych poradniach lub w ramach NFZ. Przy tak obciążającej pracy ilość klientów jest bardzo istotnym czynnikiem. Coraz częściej ludzie zdają sobie sprawę, że taka inwestycja nie jest kaprysem, a niezbędną formą zadbania o siebie w sytuacji kryzysu i dlatego uwzględniają ją w swoim budżecie, niemniej jednak nadal dla wielu osób jest to niestety cena, której nie są w stanie zapłacić. Mówimy tu o dostępie do usług z obszaru ochrony zdrowia psychicznego. I to jest realny problem, na który powinno się znaleźć systemowe rozwiązanie, którego wciąż brakuje.

KM: Czy to prawda, że ludzie inteligentni częściej cierpią na różnego rodzaju zaburzenia? Istnieje jakaś korelacja pomiędzy ilorazem inteligencji, a podatnością na problemy psychiczne?

JD: Tak, istnieją badania, które to potwierdzają. Według tych badań osoby o wysokim ilorazie inteligencji są nawet 4 krotnie bardziej zagrożone wystąpieniem u nich zaburzeń psychicznych w porównaniu z osobami o przeciętnym intelekcie. Tłumaczy się to faktem, że ich ośrodkowy układ nerwowy jest bardziej reaktywny, co oznacza ponadprzecietną wrażliwość na bodźce, która prowadzi do zaburzeń lękowych lub depresjnych. Również ADHD, autyzm i choroby autoimmunologiczne są znacznie częściej diagnozowane u osób z wysokim IQ.

KM: Co jest ważniejsze w leczeniu zaburzeń psychicznych – psychoterapia czy leki? A może 50/50?

JD: Mówimy o 2 różnych sposobach oddziaływania terapeutycznego. Nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze: to zależy od typu zaburzenia. Zupełnie inaczej wygląda konieczność przyjmownia leków przeciwpsychotycznych w schizofrenii niż leków przeciwdepresyjnych w łagodnym epizodzie depresyjnym. Po drugie: to zależy od osoby, jej motywacji do pracy terapeutycznej, głebokości zaburzenia, jakości funkcjonowania w codziennym życiu. Za każdym razem powinna to być decyzja lekarza – jesli chodzi o leki i psychoterapeuty – w zakresie wskazań do psychoterapii. W moim idealnym świecie lekarz psychiatra i psychoterapeuta współpracują ze sobą, żeby w pełniejszy sposób rozumieć osobę, która szuka pomocy i najlepiej dobrać metody leczenia. Należałoby też uwzględnić lekarzy innych specjalności, gdyż często zaburzenia psychiczne mają źródło somatyczne (np. depresja może być efetem problemów z tarczycą) lub odwrotnie, objawy somatyczne, których przyczyny lekarz nie jest w stanie okreslić, miewają swoje źródlo w psychice. Wspomnę również fizjoterapeutów, którzy pomagają w napięciach mięśniowych, bardzo często towarzyszących zaburzeniom psychicznym. Niestety taka współpraca to nadal rzadkie zjawisko, ale warto promować ten sposób całościowego myślenia o człowieku.

Wywiad przeprowadził Kuba Machowina (Członek Zarządu Instytutu Polityk Publicznych, specjalista ds. polityki sportowej, dziennikarz sportowy. Specjalizuje się w sportach amerykańskich – koszykówce i futbolu amerykańskiego.


FIO_logo_300 px

Tekst powstał w ramach projektu pn. Akademia Polityk Publicznych.

Projekt dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

Close Menu